Zuzanna Marczyńska w dyskusji na FB:
"Mnie ten bazar razi swoją formą przede wszystkim (biało-niebieskie pasy) - jest dla mnie kpiną, dużym nietaktem. Bardzo źle skojarzenia to budzi i wiem, ze nie tylko u mnie. Być może u osób bardziej ... tematycznie 'wyczulonych'. Że nie wspomnę w ogóle o wątpliwych walorach estetycznych tego miejsca, które wygląda po prostu paskudnie i od wielu lat niezmiennie 'buduje' wizerunek tego miasta. Druga, równie istotna sprawa jest taka, że o tym, że to miejsce nazywa się Plac Synagogi, wie naprawdę niewielu ludzi. O tym, że stoi tam pomnik upamiętniający jednak niezwykle ważne wydarzenie i istotną dla miasta historię - wie jeszcze mniej osób. Pomnik jest ukryty niemal doszczętnie przez bazary, nie ma możliwości dowiedzieć się o nim absolutnie nikt, oprócz osób, które wiedzą o jego istnieniu z innych źródeł. Przedrzeć się przez ten labirynt nie jest łatwo. Ta instalacja jest w zasadzie ilustracją aktualnej sytuacji - elementem, który pozwala zwrócić na nią uwagę, który pozwala spojrzeć na obojętne dla większości miejsce z innej perspektywy, próbą dotarcia z tym pomnikiem, z historią tego miejsca, z pamięcią, na której zależy mi, aby nie umarła - do ludzi.
Może nic to nie da - ale choćby dzięki tej akcji całkiem sporo ludzi miało dziś możliwość przeczytać w gazecie, że taki pomnik istnieje, że to miejsce jest miejscem pamięci. A po wypowiedziach internautów - choćby na stronie gazety.pl - wyraźnie widać, że problem bazarowiska nie tylko mi doskwiera - być może z innych powodów, ale jest to sprawa drażliwa dla większości ludzi, mało komu się to podoba. Nie jestem prawnikiem, ani prezydentem miasta, żeby wymyślać rozwiązania dla tego problemu. Moim powołaniem, do takiego się poczuwam, jest zwracanie uwagi na pewne sprawy, nawiązywanie dyskusji, ale przede wszystkim od dawna staram się przywracać pamięć na ile mogę, na różne sposoby."