nasza godula
Wtorek, 6 Styczeń 2009
 

Z ostatnich dni




KSIĘGA JONY I KOHELET

Z satysfakcją informujemy Naszych Czytelników, że już za kilka tygodni ukażą się w Polsce dwie nowe, ważne publikacje: Księga Jony  i Księga Koheleta - rezultat współpracy The 614th Commandment Society ze Stowarzyszeniem Pardes, kierowanym przez rabina Sachę Pecarica, który jest tłumaczem obu tekstów.

Jona_big.jpg

Jona należy do tzw. dwunastu proroków późniejszych. Księga nosząca jego imię jest bardzo krótka, ma ledwie cztery rozdziały, a historia w niej opisana nie należy do skomplikowanych. Może właśnie dlatego jej wyraziste obrazowanie odcisnęło się w świadomości pokoleń, a także w ikonografii, zaś Jonasz stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci biblijnych.

W opowieści o upartym proroku, który uciekał przed Bożym rozkazem, a potem zżymał się na Boga z powodu uschnięcia marnej rośliny, panuje równowaga środków i myśli. Jej wymowa jest w gruncie rzeczy pogodna, wszystko kończy się happy endem - Niniwa została ocalona i Jona uratowany z wielkiego niebezpieczeństwa. Opowieść ta musi mieć jednak drugie dno, skoro odczytywana jest w synagogach w Jom Kipur, będący, w sensie metafizycznym, najbardziej dramatycznym dniem roku, gdy, według tradycji, ważą się losy człowieka. Jest to dzień postu, pokuty i głębokiej autorefleksji. Właśnie z tego powodu do tomu wydanego przez Pardes dołączyliśmy fragment Miszne Tora Rambama (Majmonidesa), najwybitniejszego żydowskiego filozofa średniowiecza i kodyfikatora prawa, zatytułowany Hilchot teszuwa (Prawa dotyczące pokuty). Przekładowi towarzyszą także obszerne komentarze, przygotowane w duchu Tory Pardes Lauder, a zaczerpnięte z Rasziego, Pirke derabi Eliezer, Ibn Ezry, Radaka, gaona z Wilna i wielu innych klasycznych dzieł judaizmu.

W ich perspektywie Księga Jony odsłania swe alegoryczne a nawet mistyczne sensy. Postać Jony jest wedle żydowskiej tradycji alegorią ludzkiej duszy, zjawiającej się w świecie dla wypełnienia własnej, szczególnej misji. Ryba, zamieszkująca obcy człowiekowi żywioł, sama będąca alegorią otchłani i śmierci - połyka w tej opowieści ptaka, którego żywiołem jest powietrze (imię Jona oznacza "gołębia"), również niedostępne dla ludzi w ich zwykłym, ziemskim bytowaniu. Księga Jony dotyka, rzec by można, doświadczeń granicznych, penetruje sferę śmierci - czyni to jednak w języku niebezpośrednim, w porządku metafory, bowiem judaizm jest niezwykle ostrożny w wypowiadaniu się na podobne tematy. Dla odczytania tej księgi, losów duszy, bardziej niż ontologiczna czy metafizyczna, właściwa jest perspektywa etyczna.

Księga Jony jest w zasadzie rodzajem rozbudowanej przypowieści. Można by ją również nazwać moralitetem, który z natury rzeczy stawia proste i stale aktualne pytania. I gdyby nawet porzucić perspektywę metafizyczną, księga ta wciąż będzie intrygującym portretem ludzkich dążeń, wahań, niepokojów, przywar i ułomności. W obu porządkach lektury - religijnym i świeckim - kluczowe i najbardziej aktualne pozostaje pytanie o to, jak odpowiadamy na wezwanie - naszego talentu, naszych obowiązków, naszych bliskich, naszej duszy.

Księga Jony może nas wiele nauczyć. Zaś komentarze do niej są, przy okazji, nieocenioną lekcją egzegezy tekstu, analizy, która jest wnikliwa i ścisła, a jednocześnie śmiała, miejscami wręcz brawurowa.

Kohelet_big.jpg

Wchodząca w skład Chamesz megilot - pięciu zwojów odczytywanych w ważnych momentach żydowskiego roku - biblijna księga, której autorstwo przypisywane jest królowi Szlomie, uchodzi za kwintesencję człowieczej mądrości, będącej zarówno skutkiem wszechstronnego doświadczenia, jak i głębokiej refleksji nad kondycją ludzką i kolejami dziejów świata. Kohelet, którego imię (a właściwie przydomek) oznacza tego, wokół którego gromadził się lud i który gromadził wiedzę, zdaje się ogarniać swym umysłem wszystko, co się dzieje pod słońcem, obiegając, nieomal jak ono, ziemię swą refleksją z krańca po kraniec. Kohelet nie jest jednak podróżnikiem ani zdobywcą - przedmiotem jego namysłu jest człowiek, sens jego życia.

Księga Kohelet uchodzi niesłusznie za dzieło głębokiego pesymizmu. Można ją odczytać w ten sposób jedynie wówczas, gdy porzuci się perspektywę religijną. Jednak pewne rozwiązania leksykalne, przyjmowane tradycyjnie w polskich tłumaczeniach od stuleci - zwłaszcza motyw vanitas vanitatum, marności nad marnościami - zdominowały percepcję tej księgi, przyczyniając się do jej dość jednostronnego odczytywania. Nowy przekład rabina Saszy Pecarica stara się temu zaradzić, proponując inne zrozumienie tych kluczowych dla księgi słów.

Księga Koheleta odczytywana jest w Szabat przypadający podczas święta Sukot. Jest to święto o wyjątkowej wymowie. Nietrwałość siedzib - sukot (szałasów, nazywanych w Polsce kuczkami) - w których wówczas Żydzi przez siedem dni przebywają, studiują Torę, spożywają posiłki i śpią, ma przypominać namioty, w których żyli oni na pustyni przed wejściem do Erec Jisrael oraz kruchość i zmienność ludzkiej egzystencji. Wędrówkę, jaką jest ludzkie życie, analogia ta ukazuje jako proces celowy, nad którym stale czuwa Boża Opatrzność. Sukot to święto radosne, obchodzone po zebraniu plonów zakończonego roku. W jego kontekście Księgę Koheleta należy odczytać jako aprobatę Bożego planu wobec człowieka oraz zachętę do właściwego używania Bożych darów, jako nakaz pamiętania o Bogu tak w złych, jak i w dobrych momentach życia oraz jako pochwałę harmonii, która powinna przepełniać ludzką egzystencję.

Świadomość, że życie przemija, nie powinna pętać człowieczego umysłu ani serca, lecz skłaniać do autorefleksji. Układając wersety swojej księgi Kohelet posługuje się obserwacją i bada przypadki innych ludzi. Jego mądrość jest jednak przede wszystkim wynikiem introspekcji, wglądu w samego siebie oraz analizy własnego aktywnego życia. Kohelet nie feruje więc łatwych wyroków ani nad nikogo się nie wywyższa. Księga Koheleta jest księgą mądrości, a nie pesymizmu. Jej autor stwierdza wprawdzie, że "kto pomnaża wiedzę, pomnaża ból", lecz na drugiej szali leżą nieświadomość i głupota. Kohelet zachęca do przeżycia życia świadomego i pełnego.

Nowemu przekładowi Księgi Koheleta towarzyszy obszerny komentarz, noszący tytuł Meam loez. Słowa te są cytatem z 1. wersetu Psalmu 114 ("spośród ludu obcej mowy"), podanym w ladino - języku Żydów sefardyjskich - bo w nim właśnie komentarz został napisany. Żyjący w latach 1689-1732 raw Jaakow Kuli był w swojej epoce najwybitniejszym autorytetem pośród sefardyjczyków. Rozpoczęty przez niego komentarz do Tory - zatytułowany właśnie Meam loez - nie został ukończony z powodu śmierci autora. Wpływ jego myśli był jednak tak duży, że jego ideę kontynuowali inni rabini, tworząc komentarze do kolejnych ksiąg Tory i Tanachu (Biblii Hebrajskiej). Autorem komentarza do Księgi Koheleta, ukończonego w 1898 roku, jest raw Nissim Mosze Abot. Przekładu na hebrajski dokonał w latach sześćdziesiątych XX wieku raw Szmuel Jeruszalmi. Meam loez, oparty na wcześniejszych źródłach rabinicznych, pozwala czytelnikowi zapoznać się z wnikliwością lektury dawnych komentatorów oraz rozwikłać zagadki wielu lapidarnych, sentencjonalnych sformułowań Koheleta.

 

 

Kliknij, aby zamówić książki.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone