ATEIZM - KONSEKWENCJE
pytanie od ZZ :
Jakie są konsekwencje ateizmu w życiu człowieka?
odpowiedź :
To ogromny temat i nie sposób udzielić odpowiedzi, która obejmowałaby cały szereg zagadnień z nim związanych.
Proponujemy więc zastanowienie się wyłącznie nad jednym aspektem postawy ateistycznej.
Kiedyś ludzie wierzyli, że Ziemia stanowi centrum Wszechświata, a dokoła niej krąży Słońce. Rewolucja kopernikańska obaliła ten pogląd: Ziemia okazała się być zaledwie jedną z wielu planet krążących wokół Słońca.
Później okazało się, że takich słońc jest wiele, bardzo wiele w galaktyce.
Następnie człowiek przekonał się, że tych galaktyk istnieje niewyobrażalnie wielka liczba: że są ich miliardy.
Ostatnie, najnowsze odkrycia naukowe (2006) stawiają nas na progu następnej rewolucji w poglądzie na Wszechświat. Okazuje się bowiem, że najprawdopodobniej jedynie około 4% Wszechświata składa się z materii i energii takiej, z jakiej jesteśmy stworzeni my - ludzie, a także zwierzęta, Ziemia, inne planety, Słońce, inne Słońca (gwiazdy) i galaktyki.
Natomiast zdecydowana większość, bo 96% Wszechświata jest czymś, czego nie jesteśmy w stanie rozpoznać, zdefiniować, ani zbadać.
Jest to tak zwana ciemna energia (dark energy) i ciemna materia (dark matter). Jednak określenia te to tylko puste nazwy, bo nauka nie ma najmniejszego pojęcia o tym, czym one są - poza tym, że na pewno nie jest to ani energia, ani materia. O tym czymś nie tylko, że nie wiemy praktycznie nic, to nie istnieją żadne hipotezy na temat, jak to coś badać. Nie jest wykluczone, a jest nawet bardzo prawdopodobne, że ciemna energia i ciemna materia nie są nam w ogóle w jakikolwiek sposób dostępne.
 |
 |
| Jak widać na modelu NASA, międzygalaktyczny gaz stanowi 3.6% Wszechświata, materia i energia wszystkich galaktyk - jedynie 0.4%, a ciemna energia i ciemna materia - aż 96% |
Jak w tym wszystkim mieści się człowiek?
Jeżeli miliardy galaktyk stanowią jedynie 0.4% Wszechświata, a nasz cały układ słoneczny znaczy wobec tych 0.4% Wszechświata mniej niż jeden atom wobec układu słonecznego - człowiek wobec Kosmosu znaczy niewyobrażalnie mniej niż pojedynczy jednokomórkowiec wobec wszystkich oceanów Ziemi.
Wiedza ta, wykazująca naszą totalną znikomość, natrafia na poglądy ludzi, którzy wierzą, że Bóg istnieje oraz ludzi, którzy wierzą, że Boga nie ma.
Ci pierwsi wierzą, że Bóg stworzył człowieka nadając mu wyjątkową wartość, ponieważ jako jedyna istota został on wykreowany według istoty Boga ("na Swój obraz"). Dzięki temu dysponuje wolną wolą oraz zdolnościami duchowymi i intelektualnymi, które zawierają się właśnie w tym określeniu "stworzony według istoty Boga". Oznacza to, że ludzie są zdolni do formułowania prawd filozoficznych, do tworzenia systemów matematycznych i językowych, do poświęcenia, do miłości, do przyjaźni i do czynienia Dobra, do stwarzania pięknych przedmiotów i odczuwania piękna, do budowania szpitali i do lotów na Księżyc. Wierzą także, że cały Wszechświat został stworzony dla człowieka ("Dla mnie został stworzony cały świat", Talmud, Sanhedryn 4;5) i jest on w nim najważniejszy, niezależnie jak nieskończenie ogromny jest ten Wszechświat.
Bo dla człowieka wierzącego w istnienie Boga, to, czy Słońce krąży wokół Ziemi, czy też Ziemia wokół Słońca, czy nasza gwiazda jest tylko jednym punktem światła z milionów w bezkresnej galaktyce, i czy ta galaktyka jest jedną z miliardów innych galaktyk, a one wszystkie stanowią zaledwie 0.4% Wszechświata - nie decyduje w najmniejszym nawet stopniu o wartości człowieka, ponieważ to nie jego miejsce w Kosmosie, ale istnienie Boga i Jego szczególny stosunek do człowieka nadaje człowiekowi nieskończoną wartość.
Ateista z kolei - który wierzy, że Bóg nie istnieje (a który zarazem jest uczciwy intelektualnie) - musi pogodzić się z faktem, że te kilkadziesiąt kilogramów H2O, związków węgla i innych pierwiastków, które składają się na istotę o naukowej nazwie homo sapiens, nie ma w obliczu potęgi Wszechświata najmniejszego znaczenia. Że człowiek jest jedynie nieco inteligentniejszym zwierzęciem ("genetycznie w 98,77 proc. jesteśmy szympansami" - z nieukrywaną satysfakcją przypominają często naukowcy w mediach) zamieszkującym jakiś zupełnie nieistotny pyłek we Wszechświecie - Ziemię, okrążający mikroskopijną gwiazdę w jednej z wielu miliardów galaktyk.
Pyta Pan o konsekwencje tych dwu postaw?
Należy odpowiedzieć na pytanie: czy będzie miało wpływ na ludzi, na postrzeganie przez nich siebie samych i innych, na ich zachowanie i na postępowanie wobec siebie nawzajem, jeżeli powie się im, że nic nie znaczą i że prawda nauki jest jedyną prawdą o człowieku?
Jeżeli nic nie znaczymy, jeżeli jesteśmy skazani na śmierć, po której nie ma nic więcej, jeżeli jesteśmy jedynie rezultatem nieistotnego zbiegu okoliczności - to czyż życie nie ma najmniejszego sensu, a więc nie ma też sensu ani inny człowiek, ani Dobro, ani jakiekolwiek próby kontrolowania własnych instynktów i własnego egoizmu?!
Ateizm wybierając wiarę w nieistnienie Boga - coś, co nie jest do udowodnienia metodami naukowymi - musi automatycznie przyznać, że człowiek jest nieskończenie nieistotny, podczas gdy wiara w istnienie Boga - również coś nie do udowodnienia przez naukę - decyduje o całkowicie przeciwnym poglądzie: że człowiek jest nieskończenie ważny.
Czyż nie istnieją więc poważne następstwa postawy ateistycznej w obliczu wiedzy, jaką dostarcza współczesna nauka?!
Czy głoszenie poglądu - wynikającego logicznie z postawy ateistycznej - że skoro Boga nie ma, to człowiek nie znaczy nic, nie powoduje, że ludzie zaczynają widzieć właśnie w taki sposób innych ludzi: jako nic?
A czy postrzeganie siebie i innych, jako czegoś pozbawionego wartości, może mieć dla ludzi dobre, czy złe konsekwencje? Czy czyni ich lepszymi, gorszymi, czy też jest dla nich obojętne?
 |
 |
| Jedna z miliardów galaktyk w widzialnym Wszechświecie. |
|