nasza godula
Niedziela, 5 Luty 2012
 

Z ostatnich dni




ODSZKODOWANIA ZA WŁASNOŚĆ ŻYDOWSKĄ

pytanie od MZ :

Proszę o ustosunkowanie się do żądań przez żydowskie organizacje olbrzymich odszkodowań od Państwa Polskiego.

odpowiedź :

Pisaliśmy kiedyś, że w Pirke Awot (Sentencje Ojców 1:18) znajduje się bardzo ważne stwierdzenie judaizmu: "Świat trwa dzięki trzem rzeczom: sprawiedliwości, prawdzie i pokojowi”. 

Każda sytuacja, szczególnie wywołująca społeczne kontrowersje i wzbudzająca emocje, powinna zostać zanalizowana pod kątem tych trzech wartości. Należy - w zgodzie z etycznymi zasadami judaizmu - zastanowić się nad ich wzajemnymi relacjami i sprawdzić, czy nie istnieje wśród nich wzajemny konflikt. 

Prawda. Jest ona taka: własność Żydów, obywateli polskich, przede wszystkim tych, którzy zostali zamordowani w okresie okupacji w wyniku systematycznej, planowej akcji niemieckich nazistów lub zaginęli, a także własność tych z nich, którzy nie wrócili do Polski, została prawie natychmiast po wojnie przejęta przez Skarb Państwa. Od tego czasu minęło ponad 60 lat. Aż  ponad 60 lat! 

Działanie to nie było sprawiedliwe w absolutnie przeważającej liczbie sytuacji, nie tylko dlatego, że nie czekano na byłych właścicieli i ich spadkobierców. Upaństwowienie nastąpiło automatycznie, na mocy ustaw. Państwo zabrało, przywłaszczyło sobie nieswoją własność i przestała ona być dostępna w przypadku odnalezienia się właścicieli lub ich krewnych. W dodatku to, co należało do obywateli polskich - Żydów, zostało skonfiskowane na mocy różnych postanowień prawnych, ale w tym także razem z tzw. "własnością poniemiecką". 

Sprawiedliwość. Dziś więc sprawiedliwość polega na tym, aby własność ta, lub jej ekwiwalent, powróciły do prawowitych właścicieli albo ich spadkobierców, jeżeli jedni lub drudzy żyją i można ich jeszcze odnaleźć. Oczywiście, aby było sprawiedliwie, powinno odbywać się to na zasadach prawnych absolutnie identycznych z tymi, jakie dotyczyć mają wszystkich ludzi (jeżeli problem zostanie wreszcie uregulowany ustawą) niezależnie od ich narodowości, pochodzenia, obywatelstwa i religii, a których własność została niesprawiedliwie (a często nawet bezprawnie) przejęta przez Państwo. Sprawa ta wciąż nie jest załatwiona, mimo upływu lat; dzieje się to z oczywistą krzywdą dla właścicieli i ich spadkobierców. 

Aby można było jednak mówić o sprawiedliwości, trzeba widzieć także inny wymiar tego zagadnienia. Obecnie to, co przed wojną należało do obywateli polskich-Żydów, znajduje się w jakiś sposób (nawet jeżeli dostało się – poprzez Skarb Państwa – w prywatne ręce) w zbiorowym posiadaniu trzeciego już po wojnie pokolenia obywateli Polski. Dlatego dziś nie jest to już sprawa pomiędzy ludźmi żyjącymi w roku 1946, ale w 2008. Wynikają z tego faktu bardzo poważne konsekwencje. 

Wiążą się one z trzecią kolumną, na której wspiera się ład i trwanie świata: z pokojem. 

Pokój. Są sytuacje, w których właśnie dla dobra pokoju należy za wszelką cenę unikać wyrównywania niegdysiejszych krzywd, szczególnie wtedy, gdy istnieje ryzyko wyrządzenia nowej krzywdy tym, którzy są niewinni i za tamte krzywdy nie odpowiadają. 

Jeżeli organizacje żydowskie domagają się zwrotu przejętego majątku Żydów – obywateli polskich - po to, aby uzyskane sumy trafiły bezpośrednio do rąk byłych właścicieli lub ich prawnych spadkobierców – to nie ma żadnych wątpliwości, że są to żądania uzasadnione. 

Jednak w przypadku, gdy organizacje te (niezależnie, jakie to są organizacje!) domagają się odszkodowań po to, aby przeznaczyć je na jakiekolwiek inne cele ogólne (nieważne, jak szlachetne! - edukacyjne, społeczne, charytatywne itd.), których wspólnym mianownikiem jest jedynie fakt, że będą dotyczyły one społeczności żydowskiej, to jest to zdecydowaną niesprawiedliwością wobec ludzi, którzy nikomu niczego nie zabrali, o niczym nie decydowali, urodzili się już po wojnie, lub - w okresie tuż powojennym - byli bardzo młodzi, nie mieli więc żadnego wpływu na decyzję o przejęciu majątków żydowskich i gdy czerpali korzyści materialne z faktu upaństwowienia własności żydowskiej, to działo się to poza ich świadomym wyborem i nawet najczęściej bez ich wiedzy. 

A przecież wypłacenie ogromnych odszkodowań to właśnie ich dotknęłoby mocno i bezpośrednio. To na ich życie miałoby znaczący wpływ. 

Tymi ludźmi są, w praktyce, wszyscy obywatele dzisiejszej Polski - Polski roku 2008. 

Odebranie ich Państwu (czyli de facto im) czegokolwiek, jako odszkodowania za przejętą własność żydowską,  i przekazanie innym ludziom, którzy również urodzili się w większości po wojnie, a którzy osobiście niczego nie stracili i nie są rzeczywistymi (w sensie prawnym) właścicielami ani spadkobiercami byłych właścicieli – byłoby niesprawiedliwością. Ludzie ci są jedynie drugim lub trzecim pokoleniem Żydów, jakie z ofiarami Holokaustu łączy wyłącznie przynależność do narodu żydowskiego, która w tym przypadku jest z punktu widzenia prawnego i etycznego bez znaczenia. Uznanie ich prawa do własności Żydów – obywateli II Rzeczypospolitej - byłoby niesprawiedliwością zagrażającą pokojowi. Po ponad 60 latach, byłaby to bowiem forma takiego rozliczania rachunków historii, gdy daje się tym, którzy niczego nie stracili, własność tych, którzy niczego nikomu nie zabrali.

Mimo że żydowskie majątki wzbogaciły nieżydowskich obywateli Polski, to - po tak wielu latach - byłoby to zbiorowym rozliczaniem długów ojców i dziadków kosztem wnuków. Wymazywanie krzywd w taki sposób staje się w rzeczywistości przenoszeniem krzywd poprzednich pokoleń - na pokolenia dzisiejsze. Bo krzywda, niesprawiedliwość i wzbogacenie się na tragedii narodu żydowskiego sprzed ponad 60 lat - nie powinny być naprawiane nieetycznym działaniem i nieetycznymi rozstrzygnięciami dzisiaj, wobec ludzi, którzy nie popełnili żadnego zła. 

"Ojcowie nie poniosą śmierci za grzechy synów, ani synowie za grzechy ojców" - czytamy w ostatniej księdze Tory. Oznacza to, że każdy odpowiada wyłącznie za swoje własne czyny, a pokoleniowe, zbiorowe (ale nie indywidualne!)  rachunki zamykają się wraz z odejściem pokolenia. 

Sytuacja taka zagrażałaby pokojowi poprzez swoją niesprawiedliwość. Niesprawiedliwość ta byłaby – by użyć metafory - benzyną dolaną do niewielkiego płomienia antysemityzmu, jaki tli się na marginesie głównego nurtu polskiego życia. A dolewanie benzyny do ognia wywołuje pożar. Tym pożarem byłoby masowe poczucie krzywdy wyrządzonej przez żydowskie organizacje, ale - nietrudno zgadnąć - przypisanej ogółowi Żydów. To byłby najlepszy prezent dla antysemitów, jaki można sobie wyobrazić.

Los Angeles, 4 października 2007.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone