nasza godula
Niedziela, 5 Luty 2012
 

Z ostatnich dni




GER: "OBCY" CZY "KONWERTYTA"?

pytanie od GT:

Myślałam, że judaizm nakazuje kochać obcych, bo "byliście obcymi w ziemi egipskiej", a w tłumaczeniu Tory wydanym przez Pardes Lauder jest "konwertyta", a nie obcy? To duża różnica.

odpowiedź :

Ma Pani rację: Tora nakazuje kochać obcych. Bóg ich kocha:  "On  wymierza sprawiedliwość sierocie i wdowie, a miłuje obcego, dając mu chleb i odzież" (Dewarim/ Powtórzonego Prawa 10:18).

Ciekawa, ale skomplikowana sprawa.

Hebrajskim słowem określającym obcego jest ger. Izraelici byli "obcymi" w Egipcie. Poznali smak niewoli i złego traktowania. Dlatego w Torze czytamy: "Nie uciskaj obcego. Znacie uczucia obcego, bo byliście obcymi w ziemi egipskiej".

Cała logika tego przykazania opiera się na podkreśleniu paralelności sytuacji prześladowanych Izraelitów i obcego znajdującego się między nimi, którego właśnie dlatego, że sami byli krzywdzeni - nie wolno im gnębić.

A jednocześnie rzeczywiście w dwóch księgach Tory wydanych przez Pardes Lauder czytamy:  "Gdy konwertyta (ger) będzie mieszkał z tobą w twojej ziemi, nie urągajcie mu. Konwertyta mieszkający z wami będzie dla was jak urodzony w narodzie i będziesz go kochał jak siebie samego, bo obcymi (gerim)  byliście w ziemi Micrajim" (Wajikra 19:33-34) i: "Nie uciskaj konwertyty (ger).  Znacie uczucia konwertyty, bo byliście przybyszami (gerim) w ziemi egipskiej" (Szemot 23:9)


Czy takie tłumaczenie (ger i gerim - raz jako konwertyta, innym razem jako obcy, a także jako przybysz)  jest więc niewłaściwe?

Paradoksalnie jest to tłumaczenie o tyle tylko nieprecyzyjne, że uwzględnia różne sensy tego samego słowa pochodzące z czasów, które dzieli ponad tysiąc lat. I w dodatku czyni to zgodnie z tradycją.


Zawikłane?
Postaramy się to wyjaśnić.

Współczesny hebrajski ma słowo na określenie konwertyty: jest nim właśnie  ger (forma męska) i gerah lub gijoret (w rodzaju żeńskim). Słowo to pochodzi od czasownika gur, który oznacza "zamieszkiwać" lub "osiadać" i ma za sobą niezwykle interesującą historię. Kontrowersje wokół tłumaczenia tego słowa (ger) wynikają właśnie z jego skomplikowanej historii.

Bo o ile od setek lat ger określa konwertytę, o tyle w Torze ger oznacza obcego, imigranta - kogoś, kto mieszka tu, ale nie pochodzi stąd. Słowo to nie odnosiło się wyłącznie do nie-Izraelitów mieszkających wśród Izraelitów. Izraelici sami określali się jako gerim, czego najlepszym dowodem jest podany wyżej cytat z Szemot, w którym Izraelici mieszkający w Egipcie nazwani są właśnie w ten sposób.

Już Abraham, gdy zwraca się do rdzennych mieszkańców ziemi, do której przybył i w której osiadł, określa się mianem "ger we-toszaw" ("obcy osiadły") (Bereszit  23:4). Oczywiste jest, że nie nazywa sam siebie "konwertyta osiadły", bo nie miałoby to najmniejszego sensu, skoro żadnym konwertytą nie był.

Poźniej, po dojściu Izraelitów do Kanaanu i powstaniu żydowskiej państwowości, wielu obcych (imigrantów)i ich potomków zaczęło przyjmować zwyczaje żydowskie i religię.  Słowo ger zaczęło powoli zmieniać swoje znaczenie i przestało oznaczać każdego, kto jest obcym, a wyłącznie tego, kto przyłączył się do narodu żydowskiego. W literaturze rabinicznej znajdujemy  sformułowanie ger cedek ("obcy sprawiedliwy") na określenie pełnego konwertyty na judaizm i ger toszaw na obcego, który jest stałym mieszkańcem Izraela, ale nie dokonał konwersji. Istniało jeszcze trzecie określenie: ger szeker - na konwertytę, który dokonał konwersji z przyczyn np. ekonomicznych, a nie z przekonania. Synonimem tego ostatniego określenia (na wyrachowanego konwertytę) - stało się też sformułowanie ger arajot ("lwi konwertyta"). Nawiązywało ono do mieszkańców Samarii, którzy dokonali konwersji na judaizm, ponieważ wierzyli, że chroni ich to przed atakami lwów. W okresie poprzedzającym upadek Jerozolimy, gdy konwersje na judaizm były popularne w Rzymie i jego prowincjach, pojawiło się jeszcze jedno rozróżnienie: pomiędzy prawdziwym ger cedek a jerej-elohim ("bogobojnym"). Ta nowa kategoria obejmowała tych, którzy uznawali monoteizm judaizmu, ale bez szczegółowego przestrzegania 613. przykazań.

Później, po zburzeniu Świątyni i rozproszeniu Żydów, gdy konwersje stały się rzadsze i nie przynosiły z pewnością żadnych materialnych korzyści (a wręcz odwrotnie), wszystkie różnice w nomenklaturze zaniknęły i słowo ger - stało się słowem oznaczającym już nie obcego mieszkającego wśród Żydów (Żydzi nie mieli już wśród siebie obcych; to oni znów stali się obcymi wśród innych) ale wyłącznie konwertytę (czasami z dodatkiem cedek na konwertytę wyjątkowo zaangażowanego).

Podsumowując: oryginalną intencją Tory wydaje się być zdecydowanie użycie słowa ger w znaczeniu obcego, a nie konwertyty. Jednocześnie zmiana znaczenia słowa na przestrzeni ponad trzech tysięcy lat powoduje, że od dłuższego już czasu interpretowanie słowa ger czasem jako konwertyta, a czasem jako obcy (i to - jak widać na przykładach z Szemot - w tym samym wersecie), stało się regułą, a nie wyjątkiem. W argumentacjach Talmudu zawarte są bowiem wypowiedzi niektórych rabinów, wyrażające stanowisko, że miłość skierowana (zgodnie z przykazaniami Tory) do ger, ma być miłością do konwertyty.  Niestety trudno nie zauważyć, że taka tradycja - wynikająca ze szlachetnej chęci polepszenia sytuacji konwertytów - utrwaliła się ze szkodą dla oryginalnego sensu Tory.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone