CZWARTA PLAGA
pytanie od MG :
Jaka była czwarta plaga egipska? Pytam, bo w różnych tłumaczeniach jest to zupełnie co innego.
odpowiedź :
Odpowiedź na Pana pytanie nie jest wcale prosta.
Dobrze ilustruje to fragment rozmowy z rabinem Sachą Pecaricem - autorem tłumaczenia Tory na język polski - który cytujemy za książką "Czy Torę można czytać po polsku?"
.........
- Zastanówmy się chociażby nad czwartą plagą, która spadła na kraj faraona. Czyli nad wersetem Szemot 8, 17. Sprawdźmy, co to było, według dotychczasowych polskich tłumaczeń: Biblia Warszawska i Biblia Tysiąclecia twierdzą, że „muchy”, Biblia Gdańska, że „rozmaite robactwo”, Wujek mówi: „komary”, Biblia Brzeska: „wszy”, Cylkow: „rój robactwa”. W obiegowym przeświadczeniu funkcjonującym wśród Żydów, były to dzikie zwierzęta. Czy jednak na pewno? Nie były to wcale zwierzęta dzikie (lwy, lamparty, słonie), lecz udomowione zwierzęta, które zdziczały. Tora Pardes Lauder tłumaczy to jako „rozwścieczone zwierzęta”. Natomiast w Septuagincie podchodzi się do tego w bardzo ciekawy sposób: mianowicie że były to końskie muchy – gzy, i tym właśnie ogólnym tropem idą powyżej cytowane tłumaczenia. Można pomyśleć, że te gzy spowodowały, iż zwierzęta „zdziczały”, a raczej że zaczęły się zachowywać dziko lub, mówiąc potocznie, że się wściekły. W wersecie użyte jest słowo arow – to nie jest zwierzę jako takie, ale coś, co ma naturę roju. Czy może właśnie oszalałego stada? Trochę podobna sytuacja jest z tłumaczeniem wersetów, gdzie wymienione są całe listy zwierząt koszernych i niekoszernych. Oj, tam tłumacze szaleją. Te odmiany kruków…
- Pamiętam jak trudne i jak fascynujące było kiedyś dla mnie analizowanie, czy bat jaana z Dewarim 14, 15 to struś, czy puchacz …
- Trudność bierze się stąd, że po prostu nie wiemy, jakie dokładnie ptaki wtedy żyły, jak je nazywano. Nie było Linneusza, klasyfikacji botanicznych i dotyczących świata zwierzęcego. Ale proszę się nie niepokoić: rozszczepione kopyto jest bezdyskusyjne, ściśle zidentyfikowane. A co do ptaków, identyfikujemy i spożywamy tylko te, o których wiemy z przekazu tradycji, że są koszerne.
- Co wynika z takich sytuacji, gdy nie można stwierdzić jednoznacznie, jak należy rozumieć konkretne słowo lub zwrot?
- Bywa że zupełnie nic. To jest bardzo żydowska cecha w podejściu do Tory: jeżeli dany problem, choćby leksykalny, nie ma przełożenia na halachę, to nikt się nim specjalnie nie przejmuje. Halacha to zupełnie inna sytuacja, ale w przypadku czwartej plagi? Podobają ci się „gzy” – w porządku, daj w wersecie „gzy”! Uważasz, że lepsze są rozjuszone zwierzęta? Dobrze, czemu nie? Tłumacz jako „rozjuszone zwierzęta”. Nie ma tu niepokoju, że koniecznie musi być to, a nie tamto, tak, a nie inaczej. Lecz gdyby rzecz dotyczyła np. Szabatu – o, to byłby kłopot. Niejeden raz Raszi rozumie słowo w pewien sposób, a np. Ramban się z nim spiera.
|