RATOWANIE ŻYCIA ŚCIGANEMU
pytanie od Rafała :
W odpowiedzi "podawanie się za Żyda", przytaczacie Państwo przykład człowieka uciekającego przed grupa bandytów. Proszę powiedzieć, co 1. jeśli uciekający właśnie zamordował, a goniący go to świadkowie, bądź "obrońcy", 2. skąd mamy wiedzieć kto jest kim? 3.przecież nigdy nie wiemy, kto jest po drugiej stronie. Zakładając, że Państwa przykład jest prawdopodobny, czy aby przypadkiem właśnie nie robimy czegoś złego? 4. a co jeśli zginął człowiek, to co z "oko za oko, ząb za ząb"? 5. Kłamać można tylko wtedy, kiedy jest się absolutnie przekonanym o słuszności, kiedy zaś podać można coś w wątpliwość...raczej nie, ja nigdy nie kłamię, w sprawach zarówno małych jak i dużych.
odpowiedź :Pozwoliliśmy sobie wprowadzić do Pana listu cyfry, bo zawiera on kilka pytań i na każde z nich chcemy odpowiedzieć osobno. Tak będzie jaśniej.
To, kim jest ścigany człowiek i za co jest ścigany nie ma znaczenia, jeżeli okoliczności pościgu wskazują na to, że może on zostać pozbawiony życia bez osądzenia jego winy.
Ale po kolei:
1. Oczywiście, że istnieją przypadki, w których trudno jest mieć pewność, kto jest kim. Ale nie oznacza to, że nie istnieją takie, w których istnieje możliwość trafnej oceny z ogromym prawdopodobieństwem, że jest ona słuszna. Jeżeli uciekającym jest na przykład osoba starsza, a ścigającymi jest grupa ludzi wyglądających na kryminalistów, to prawdopodobieństwo tego, że jest właśnie dokładnie tak, jak to widzimy: kryminaliści gonią starszego człowieka - jest bardzo wysokie. Na tyle wysokie, aby działać tak, jakby było to pewne. W innych - mniej wyraźnych okolicznościach też trzeba zakładać, że jeżeli sytuacja wygląda na próbę zamordowania człowieka, trzeba ją traktować jako próbę zamordowania człowieka, bo lepiej mylić się w stronę życia, niż w stronę śmierci.
Dlaczego?
Bo w Torze znajduje się przykazanie, aby ratować ściganego (Księga Powtórzonego Prawa 25:12)
2. Skąd mamy wiedzieć kto jest kim?
Nigdy nie możemy mieć absolutnej pewności, ale generalna zasada jest taka: jeżeli widzimy, że ludzie ścigają człowieka, że są w stanie emocjonalnym, który wskazuje na to, iż zachowają się wobec niego brutalnie i w dodatku są np. uzbrojeni - to nawet gdyby okazało się, że mają uzasadnione powody, aby go ścigać, nie możemy ryzykować ujawnienia dokąd uciekł, bo lepiej jest aby winny uniknął brutalnego samosądu (podkreślamy: brutalnego samosądu, a nie kary), niż aby człowiek niewinny został zamordowany.
Dlaczego?
Bo w Torze znajduje się przykazanie: Nie wolno zabić niewinnego (Księga Wyjścia 20:13)
A również dlatego, że judaizm uważa, iż próbie morderstwa należy się przeciwstawić, ale gdy morderstwo zostało już dokonane, nie wolno wymierzać kary samowolnie, ale trzeba oddać sprawę w ręce sądu.
3. Czy nie robimy wtedy czegoś złego?
To proste: nie wolno zabić niewinnego. A więc jeżeli mamy prawo przypuszczać, że ścigający chcą zabić człowieka, to ponieważ nie możemy mieć w tej sytuacji żadnych podstaw, aby potraktować go jako winnego - musimy uznać, że pozbawienie go życia to będzie samosąd na człowieku, o którego winie nic nam nie wiadomo. I dlatego musimy go chronić przed śmiercią, niezależnie, co jest powodem pościgu. Inaczej mówiąc: nawet jeśli ścigany okaże się później mordercą - nie wolno pozwolić, aby został zamordowany bez sądu. Czyli niezależnie kim jest ten człowiek - chroniąc go nie popełnimy zła.
4. Zasada "oko za oko, ząb za ząb" nie oznacza w najmniejszym stopniu prawa do odbierania komuś życia bez sądu i prawa do obrony. Więcej na temat prawdziwego sensu tej zasady znajdzie Pan we wcześniejszych odpowiedziach (tytuł artykułu : "Oko za oko")
5. Jeżeli zgadza się Pan z tym, że kłamstwo może być konieczne w niektórych sytuacjach, gdy jest się "absolutnie przekonanym o jego słuszności" i jednocześnie stwierdza, że "nigdy nie kłamię", to wniosek jest prosty: nie znalazł się Pan dotąd w sytuacji, w której byłby Pan absolutnie przekonany o słuszności konkretnego kłamstwa. Życzymy Panu, aby nigdy nie musiał się w takiej sytuacji znaleźć.
|