nasza godula
Wtorek, 7 Luty 2012
 

Z ostatnich dni




BIĆ CZY ROZMAWIAĆ?

pytanie od ZT :


Przeczytałem przed paroma w gazecie dniami takie zdania : "Nie bijmy, a rozmawiajmy; nie krzyczmy, a tłumaczmy; nie upokarzajmy, a szanujmy - apeluje rzecznik praw dziecka Marek Michalak w liście do rodziców, opiekunów i wychowawców z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka". Jaki jest pogląd judaizmu na tę kwestię? Bić, czy rozmawiać?

odpowiedź :


Oczywiście, że bez porównania lepiej jest porozmawiać, niż uderzyć, ale nie jest, niestety, tak, że zawsze da się porozmawiać. Nie jest przecież prawdą, że zawsze i wszystko da się dziecku wytłumaczyć w sposób logiczny i racjonalny, ponieważ dzieci bywają często - dlatego, że są dziećmi - nielogiczne i nieracjonalne. Wiara w to, że  rozmowa jest jedyną dopuszczalną metodą - jest bardzo naiwna. Jednak tradycja żydowska zezwala na karę cielesną tylko w bardzo ograniczonym wymiarze, w sytuacjach wyjątkowych, właśnie wtedy, gdy żadne inne argumenty nie są w stanie spełnić swojej roli.

Problem kar wymierzanych dzieciom pojawia się w Biblii Hebrajskiej kilkakrotnie, ale za podstawę dopuszczalności kar cielesnych w ograniczonej skali jest uważane tradycyjnie stwierdzenie z Księgi Przysłów: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, a kto kocha go – w porę go karci” (13, 24). Nie było ono rozumiane w praktyce dosłownie, podobnie jak nie rozumiano dosłownie stwierdzenia „oko za oko”. Interpretowano je po prostu jako nakaz stanowczości i konsekwencji w postępowaniu z dziećmi, ale wyprowadzano z niego również przekonanie, że czasami kara cielesna jest nieodzowna.

Prawo żydowskie nie nakazuje więc kar cielesnych, ale ich nie zabrania. Jednocześnie wszystkie klasyczne źródła rabiniczne (Rambam; Szulchan Aruch) stwierdzają, że kara taka nie może być makat ojew, czyli wymierzona w odruchu gniewu, lecz może być stosowana wyłącznie przez osobę bliską dziecku, kochającą je (najlepiej przez jedno z rodziców). Nie wolno uderzyć dziecka w twarz ani w obecności innych osób, ponieważ kara cielesna nie może być połączona z inną formą upokorzenia. Tradycja zaleca ostrożność i wstrzemięźliwość w wymierzaniu kary: „Jeżeli musisz uderzyć, uderz sznurowadłem”, czytamy w Bawa Batra 21a.

Jednak stosowanie kar cielesnych odchodzi w przeszłość, bo takie są tendencje obecne we współczesnej pedagogice i psychologii. Niestety - jak zwykle - społeczeństwa świata zachodniego wpadają z jednej skrajności w drugą. Ponure czasy powszechnego nadużywania kar cielesnych wyparła dziś epoka całkowitej rezygnacji z nich i tryumfu utopijnej w gruncie rzeczy wiary, że np. rozbrykanego ośmiolatka można przekonać logicznymi argumentami, iż jego zachowanie może być niebezpieczne dla innych, a także dla niego samego.

Takie podejście do wychowania, koncentrujące się na „bezstresowości” tego procesu i całkowicie rezygnujące z kary cielesnej (nawet pod postacią klapsa) powoduje w efekcie albo wychowywanie egoistów, którzy są przeświadczeni, że wszystko im wolno, albo wymaga konieczności nadużywania środków farmakologicznych do kontrolowania zachowań dzieci (najczęściej chłopców), co jest zjawiskiem coraz bardziej powszechnym w ostatnich latach, np. w USA. Jest to wchodzenie na bardzo niebezpieczną drogę, ponieważ farmakologiczne metody mają nie mniej niszczący wpływ na osobowość, niż stosowanie i nadużywanie wobec dzieci fizycznej przemocy.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone