Jak człowiek staje się np. murarzem?
Przez murowanie.
A rybakiem?
Przez łowienie ryb?
A skrzypkiem?
Przez granie na skrzypcach.
Na tej samej zasadzie człowiek staje się dobrym dla innych wyłącznie poprzez czynienie dobra, bo bycie dobrym nie jest cechą wrodzoną, jak wzrost lub kolor włosów, ale umiejętnością-działaniem.
Gdyby czynienie dobra było łatwiejsze od czynienia zła lub od bycia obojętnym - większość ludzi zajmowałaby się czynieniem dobra.
Jednak tak nie jest. Dobro wymaga wysiłku, wyrzeczeń, pracy, powstrzymywania egoizmu.
Jednym z przejawów bezdyskusyjnego dobra jest - w tradycji judaizmu - pomaganie ludziom, którzy znaleźli się w trudnym położeniu materialnym. Pomaganie innym poprzez micwę cedaki.
Judaizm uważa jednak, że nie można polegać na naturalnych instynktach w działaniach, które mają pomagać innym.
Dlatego nie wystarcza ogólne polecenie "Bądź hojny dla innych", bo człowiek ma tendencje do stwarzania sobie wygodnych iluzji na własny temat i do racjonalizowania swoich słabości: wielu ludzi uważałoby siebie za hojnych dając potrzebującym małe, symboliczne wręcz sumy pieniędzy.
Zupełnie tak jak ten bogaty skąpiec ze starej, żydowskiej anegdoty-przypowieści, który umarł i staje przez Niebiańskim Sądem. Lista jego dobrych czynów jest pustą kartą. Nic dobrego innym ludziom w życiu nie uczynił. Wyrok będzie dla niego niepomyślny. Nagle skąpiec przypomina sobie jedno wydarzenie sprzed wielu lat: był to mroźny i śnieżny dzień, a pod murem siedział zźębnięty żebrak w łachmanach. Bogacz zlitował się nad biedakiem i wcisnął mu w rękę znalezioną w kieszeni, wśród banknotów, pojedynczą złotówkę. Teraz opowiada o tym wydarzeniu z nadzieją. Jednak po jego słowach zalega martwa cisza, a za chwilę rozlega się donośny i dobiegający z wysoka głos: "Oddać mu tę złotówkę i niech idzie z nią do gehinnom".
Dlatego żydowskie prawo religijne, przestrzegane przede wszystkim przez Żydów ortodoksyjnych, nakazuje przeznaczenie na dobroczynność nie mniej niż 10% dochodów.
Bo kto tu jest najważniejszy? Potrzebujący. A dla niego liczy się konkret. Konkret w dawaniu, a nie sam akt dawania. Biednym nie da się pomoc samym poczuciem hojności, za którym nie stoi wystarczająca suma. Potrzebna jest konkretna cyfra, którą - rzecz jasna - można w hojności przekroczyć, ale nie wolno zejść poniżej niej.
Czyń dobro według nakazów prawa i staniesz się dobrym człowiekiem - nawet wbrew sobie. I w czynieniu dobra, kieruj się rozumnym prawem bardziej, niż zmiennym i zawodnym sercem.
Cedaka oznacza sprawiedliwość w połączeniu ze współczuciem. Jest to żeńska forma rzeczownika cedek, który oznacza sprawiedliwość. O ile jednak dobroczynność, czyli działalność charytatywna, zwraca uwagę w swojej nazwie (caritas oznacza w łacinie „miłość”) na dobrowolność działań (motywacja uczuciowa przesądza, że wspomaganie biednych jest dobre, ale odmawianie im pomocy – etycznie zaledwie neutralne), o tyle cedaka już w swej nazwie nawiązuje do faktu, że odmawianie cedaki potrzebującym jest równoznaczne z odmawianiem im sprawiedliwości.
To bardzo ważne rozróżnienie, bo podkreśla, że cedaka jest żydowskim obowiązkiem, a nie jedynie kaprysem uczuciowym, wynikiem nastroju serca pobudzonego akurat do współczucia. Obowiązkiem o wielkim znaczeniu: „Cedaka jest równoważna wszystkim pozostałym przykazaniom razem” (Bawa Batra 9b), „Kto zamyka oczy na cedakę, jest jak bałwochwalca” (Bawa Batra 10a), a "Ten, kto uprawia dobroczynność, jest wspanialszy do tego, kto przynosi ofiary” (Suka 49b).


