LEKARZ I PRZEPISY
pytanie od JP :
Czy lekarz może nie udzielić pomocy nieubezpieczonemu powołując się na przepisy?
odpowiedź :
To zależy przede wszystkim od stanu, w którym znajduje się chory. Inne musi być postępowanie lekarza, gdy nie jest zagrożone życie chorego, a inne, gdy jego życie znajduje się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Udzielanie pomocy nieubezpieczonemu wówczas, gdy jego życie nie jest zagrożone, stanowiłoby naruszenie reguł, które zapewniają zgodne z prawem funkcjonowanie społeczeństwa. Ponieważ czas pracy lekarzy i przenaczone dla nich środki są ograniczone, udzielenie pomocy nieubezpieczonemu, w którymś momencie musi uniemożliwić udzielenie pomocy jakiemuś ubezpieczonemu. I to nie jest w porządku wobec tego ubezpieczonego i wobec zasady, bez której zapanowałby chaos.
Jednak są sytuacje, gdy takie myślenie nie zdaje egzaminu, bo wybór dokonuje się pomiędzy życiem a śmiercią. Wtedy etyka musi wziąć górę nad przepisami a nawet prawem.
Każdy człowiek ma wolną wolę. Dlatego system etyczny oparty na takim założeniu nie będzie akceptował usprawiedliwiania popełnionego zła twierdzeniem: „wypełniałem tylko rozkaz”, „wykonywałem jedynie cudze polecenia” lub: „postępowałem zgodnie z przepisami”. Szczególnie w sytuacjach, gdy sprawy dotyczą zagrożonego ludzkiego życia.
Judaizm uważa, że prawo ogłoszone przez Boga przewyższa wszystkie rozkazy i polecenia jakichkolwiek władz i jeżeli władza nakazuje nam popełnienie czynu nieetycznego, mamy obowiązek odmówić i ponieść konsekwencje tej odmowy. Nakazem od Boga i nakazem etycznym jest ratowanie ludzkiego życia.
Odmowa udzielenia pomocy nieubezpieczonemu, gdy zagrożone jest jego życie, jest postępowaniem nieetycznym. Nakaz ratowania ludzkiego życia znosi wszelkie przepisy (konieczność ratowania ludzkiego życia znosi czasowo w zasadzie wszystkie prawa Tory, z wyjątkiem jedynie trzech). Jeżeli człowiek umiera – trzeba go ratować.
Teologiczną podstawą takiego stanowiska jest w judaizmie talmudyczna zasada ejn szaliach ledwar awera (Kiduszin 42b), co oznacza w dosłownym tłumaczeniu „nie istnieje posłaniec w przypadku grzechu”. Jak wiadomo, nie wolno winić posłańca za przekazaną przez niego wiadomość, niezależnie jak jest ona zła i jak wielki może wzbudzić w nas gniew. Winny tej wiadomości jest ten, kto ją przesłał, a nie posłaniec. Jednak gdy ktoś zostaje posłany (w tym przypadku „posłany” przez przepisy wymagające ubezpieczenia), aby dokonać nieetycznego czynu (w tej sytuacji: odmowy udzielenia pomocy), nie ma prawa bronić się tłumaczeniem, że mu „kazano” i że jest tylko posłańcem, że jedynie przestrzegał formalnych wymogów, przepisów. Nie ma prawa do takiej obrony – bo przecież „nie istnieje posłaniec w przypadku grzechu”, a więc człowiek ten nie był wcale wyłącznie „posłańcem”.
Za grzechem stoi zawsze nie żaden bezwolny „posłaniec”, ale konkretny człowiek, dysponujący wolną wolą, który podjął decyzję. To przecież człowiek, a nie przepis zadecyduje ostatecznie, czy pomoc zostanie udzielona, czy też chory umrze. ..............
nowość:
ZOBACZ NASZĄ WIZYTÓWKĘ NA FACEBOOKU
i dołącz do nas
|