nasza godula
Piątek, 12 Marzec 2010
 

Z ostatnich dni




PYTANIE O SENS

pytanie od BW :


Jakie, według judaizmu, znaczenie ma życie pojedynczego człowieka dla losów świata? Czy ma jakiś istotny sens, czy jest bez znaczenia?

odpowiedź :


W judaizmie występuje pogląd, że każdy człowiek powinien postrzegać siebie samego jako istotę, u której potencjalnie zrównane są dobro i zło. W konsekwencji zło i dobro są identycznie zrównoważone w całym świecie. Dlatego każdemu swojemu czynowi człowiek powinien przypisywać ogromne, kosmiczne wręcz znaczenie: każdy dobry czyn przechyla bowiem balans jego własnego życia (i zarazem całego świata) na stronę dobra; każdy zły – na stronę zła.

Pożądanie sensowności życia jest najsilniejszym instynktem człowieka (i tylko człowieka), bez zaspokojenia którego nie może być mowy o szczęściu. O sensie da się mówić tylko wtedy, gdy jest cel. Można bez poczucia celowości wyobrazić sobie rzeczy tak ulotne jak radość, satysfakcja, przyjemność – które są w życiu niezbędne – ale nie można trwałego szczęścia.

Człowiek ma zdolność wybierania sobie celu i nadawania sensu swojemu życiu. Podstawowa rzecz: musi być to sprawa ważniejsza od nas samych. Ci, którzy traktują siebie samych jako własny cel i sens – nie mogą osiągnąć szczęścia. Dlatego szczęście z zasady nie jest dostępne egoistom.

Oczywiste jest, że dla wielkiej liczby pokoleń Żydów przez tysiące lat tym sensem był Bóg i spełnianie jego woli. A wola Boga wskazywała zawsze na najbardziej oczywisty cel, którym jest drugi człowiek. Na pytanie: „Czy ja jestem opiekunem mojego brata?” (Bereszit 4, 9) judaizm odpowiada zdecydowanie poprzez tysiąclecia: tak – jesteś!

 

...


Do ocalenia Sodomy potrzebnych było dziesięciu sprawiedliwych. Zabrakło ich i Sodoma została zniszczona. Awraham nie uratował miasta, ale przekonał Boga do samej idei sprawiedliwych, którzy ratują ogół przed zagładą. Istnieje bowiem niezbędne minimum dobra, poniżej którego istnienie świata nie miałoby sensu. Cadik jesod olam, co znaczy: „sprawiedliwy jest fundamentem świata” (Księga Przysłów 10, 25).

Do ocalenia świata, do czynienia go wciąż na nowo zasługującym na trwanie, konieczna jest – według tradycji talmudycznej (np. Sanhedryn 97b, Suka 45b), podań, a także nauk rabiego Abaje (przełom III i IV wieku n.e.) – stała obecność w nim trzydziestu sześciu cadikim (sprawiedliwych). Fakt, że świat wciąż trwa, dowodzi, że w każdym pokoleniu żyje gdzieś trzydziestu sześciu takich ludzi. Gdyby kiedyś zabrakło choć jednego z nich i liczba cadikim obniżyłaby się do trzydziestu pięciu – świat natychmiast przestałby istnieć, bo zawarte w nim zło zdominowałoby obecne na nim dobro.

Cadikim, od których egzystencji i postawy zależy istnienie świata, są ukryci: nie wiedzą ani o sobie nawzajem, ani także nie muszą wcale domyślać się, że nimi są. Nie są to ludzie ani znani, ani odznaczający się jakąś nadzwyczajną wiedzą czy inteligencją. To raczej szarzy, biedni, pozornie przeciętni ludzie, którzy są jednak niezwykli, bo postępują etycznie oraz czynią dobro w taki sposób i w takim stopniu, jaki nie jest dostępny innym, i posiadają dzięki temu cudowne, mistyczne cechy, z których sami nie w pełni zdają sobie sprawę. Bowiem swoimi czynami odkrywają, ujawniają Boską Obecność, rzucają na rzeczywistość snop światła prawdy i sprawiedliwości. Może mieć to charakter stały i przejawiać się w codziennej, konsekwentnej postawie czynienia dobra przez całe życie – i wtedy można ich działania porównać do stale zapalonej lampy, ale może też ujawnić się w jednym, niespodziewanym momencie, np. w ekstremalnej sytuacji, gdy trzeba ratować innego człowieka lub moralne wartości – i ich czyn jest wówczas nagły, jak błysk rozświetlający ciemność. Są strażnikami światła.

Cadikim czynią dobro z ukrycia i dobro to jest tak wielkie, choć najczęściej niedostrzeżone przez ogół, że równoważy, a nawet pokonuje zło całego świata. Są ludźmi bardzo skromnymi. Skromnymi do tego stopnia, że nigdy nie przychodzi im nawet na myśl, iż należą do Trzydziestu Sześciu Sprawiedliwych. Tak więc, gdyby ktoś twierdził, że jest jednym z nich, byłby to – według tradycji – przekonujący dowód, że nim nie jest. Tylko wtedy, gdy ich rola jest już spełniona, mogą dowiedzieć się, że należeli do grona Trzydziestu Sześciu. Jednak wówczas zaraz umierają, a na ich miejsce musi natychmiast pojawić się ktoś nowy.

Tak jak nikt nie może wiedzieć, że jest jednym z Trzydziestu Sześciu Sprawiedliwych, tak również nikt nie ma pewności, iż nie jest mu przeznaczone, aby stał się jednym z nich. Wynika z tego bardzo ważne przesłanie: należy żyć tak, jakby się nim było, bo być może to właśnie od naszego postępowania będzie zależeć (lub już zależy!) istnienie świata. Nikt nie może przewidzieć, czy to nie on właśnie stanie się trzydziestym szóstym z nich wtedy, gdy pojawi się taka konieczność i moment próby?

Podania twierdzą także, że prawdopodobnie wśród tych Trzydziestu Sześciu znajduje się Mesjasz. Jednak ujawni się on tylko wówczas, gdy świat będzie gotowy na jego przyjęcie. Nigdy to jeszcze nie nastąpiło, więc żyje on i umiera po prostu jako zwyczajny, szary, nikomu nieznany człowiek. Nie wiadomo nawet, czy przed śmiercią dowiaduje się, kim był.

Tych trzydziestu sześciu sprawiedliwych nazywanych jest Cadikim Nistarim („Sprawiedliwi Ukryci” lub „Sprawiedliwi Utajeni”), albo Lamed Waw Cadikim (w jidysz taki sprawiedliwy nazywany jest lamedwawnik) od hebrajskiej litery lamed, której wartość liczbowa wynosi 30, i litery waw, której przypisana jest liczba 6 (razem 36).

 

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone