nasza godula
Niedziela, 5 Luty 2012
 

Z ostatnich dni




RABIN LEVIN ZNÓW W POLSCE (List z Polski)

Miriam - Marzena Bera

Szalom!

Trzeci pobyt Rabina Levina związany z przygotowaniem do konwersji nowej grupy właśnie się zakończył. W czwartek 1 marca Rabin powrócił do USA, po 12 dniach pobytu i pracy w Polsce. Tym razem spotkania odbyły się w dwóch grupach - na Śląsku i w Warszawie. Śnieg i mróz nie przeszkadzały tak bardzo, jak w listopadzie ubiegłego roku. Przynajmniej można się było spodziewać takiej pogody w lutym! Wiecej szkody tym razem narobiły przeziębienia, z powodu infekcji lub osłabienia po chorobie aż 5 osób musiało zrezygnować ze spotkań.

W środę 21 lutego udaliśmy się z Rabinem Levinem na Śląsk, spotkania odbywały się w mieszkaniu prywatnym. Błyskotliwa pani domu urzekła Rabina perfekcyjną znajomością angielskiego i erudycją. Cytowała wiersze średniowiecznego poety angielskiego, co Rabin, który ukończył także fakultet literatury angielskiej, umiał docenić. Kunszt kulinarny i niezwykła gościnność i opiekuńczość gospodarzy sprawiły, że przybywający czuli się jak u siebie w domu. Mogli swobodnie zdać sprawę z dotychczasowych  postępów, kontaktów mailowych, jak i zadać pytania.

Pojawiły się nowe inicjatywy: trzeba zagospodarować teren, na którym mieścił się przed wojną cmentarz żydowski. Należałoby zaznaczyć go choćby symboliczną macewą i informacją... Dla szkół ponadgimnazjalnych zorganizowane zostaną warsztaty i wystawa judaiców. A wiosną przeprowadzone zostaną spotkania z studentami pedagogiki, z udziałem Rabina Harry'ego Levina.

Wprawdzie nie znamy jeszcze konkretnej daty wiosennego pobytu Rabina, za to wiemy już, co do tego czasu musimy wykonać. I, oczywiście - wspólne świętowanie, studiowanie języka hebrajskiego oraz kontakty mailowe: wewnątrz grupy, jak i z Rabinem. Moc pracy, mało czasu, ale i wielka radość z możliwości działania i spotkań! Osiem zadowolonych osób rozjechało się po całym Śląsku, aby wziąć się do dzieła!

Po osiemnastu godzinach na południu wróciliśmy do Warszawy. Tu już czekało na Rabina multum spotkań indywidualnych w Hotelu, dla każdego uczestnika przynajmniej godzinna rozmowa prywatna. Komu było to potrzebne - pomagali tłumacze, członkowie Open Synagogue w Polsce.

Po wspólnie przeżytym Szabacie Rabin oddzielił czas święty od codzienności w pięknym obrzędzie Hawdali i rozpoczęliśmy spotkanie całej grupy warszawskiej w TARABUKU. Uczestniczylo 25 osób oraz trzech przedstawicieli mediów. Tym razem Rabin wygłosił drasz na temat modlitwy. Najbardziej obrazowy stał się przykład koguta z błogosławieństwa porannego. Dziękujemy Haszem za jego niezwykłą zdolność rozróżnienia dnia od nocy. W tym - budzeniu drugich do czynnego życia -  możemy go naśladować. Jednak, co nie wszyscy dziś pamiętają, żyjąc w miastach - kogut nie jest wzorem altruizmu i uczynności... Najbardziej interesują go własne potrzeby, nie dzieli się wygrzebanym ziarnem, przepędza konkurentów z podwórka. Nie tacy mamy być.

Zwłaszcza Święto Purim uczy nas radosnego obdarowywania innych, potrzebujących i przyjaciół... Przyszedł też czas na zadawanie pytań, rozwikłanie spraw, których nie dopowiedziano online. Nie zadowolono się suchymi wskazaniami halachicznymi. Dopiero barwne przykłady z życia pomagały zrozumieć i dostrzec dobroć Haszem, zapewniającego Swoim dzieciom prostą drogę właściwego postępowania.

Wymieniliśmy się adresami, co pomoże pełniej utrzymywać kontakty i zapewni szerszą wymianę myśli. Pomoże też zebrać się jeszcze przed powrotem Rabina do Polski. Wiosenny pobyt też będzie podzielony między Polskę południową, a Warszawę.

Podczas dotychczasowych spotkań Rabin Harry Levin przybliżał nam wizję Open Synagogue - działającej poza i ponad podziałami organizacyjnymi i instytucjonalnymi; jednoczącej każdego, kogo zauroczyła świeżością i oryginalnością, jednak bez zagubienia tradycji i tożsamości Żydowskiej. Zapewniającej dobrą drogę do Haszem; drogę przestrzeganie wskazówek B-ga, modlitwy i tradycyjnych pieśni, zarazem skierowaną ku drugiemu człowiekowi, zwłaszcza będącemu w potrzebie, czy to duchowej, czy materialnej. Najważniejszy jest czyn - mówi nasz Rabin. Tak ważne sprawy, jak wiara czy modlitwa - bez potwierdzających je uczynków prostej bezinteresowności, dobroci i miłości - stają się niewiele warte!

Oby to wołanie Rabina Harry'ego Levina przez nasze działające ręce trafiło z pomocą do tych, którzy jej potrzebują, a może od dawna bezskutecznie wyglądają. Pociecha duchowa, wsparcie materialne, czasem tylko zwykła ludzka, życzliwa obecność.


Tak niewiele - i zarazem tak dużo!

Miriam

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone