nasza godula
Czwartek, 9 Wrzesień 2010
 

Z ostatnich dni




CHANUKA W LASKACH (List z Polski)

Miriam - Marzena Bera

swiece_chanukowe.jpg

Podczas ostatniego pobytu w Polsce, w listopadzie 2006 r., Rabin Harry Levin spotkał grupę sióstr z Lasek. Uczył je języka hebrajskiego, a one opowiedziały mu o swoich podopiecznych. Głęboko poruszony tym opowiadaniem zapytał nas, czy możemy sprawić jakąś przyjemność ociemniałym dzieciom. Tak zrodził się pomysł chanukowego występu w Instytucie w Laskach.

Kilka tygodni przygotowywaliśmy program świąteczny, ale istne szaleństwo zaczęło się we wtorek. Chcieliśmy widzów poczęstować latkes. We czwórkę spotkaliśmy się w Beitcie - gdzie wspólnymi siłami, do późnej nocy tarliśmy ziemniaki i cebulę, smażyliśmy latkes i wesoło rozmawialiśmy. Rankiem w środę 20 grudnia zjawiłam się w Beitcie, żeby podgrzać przygotowane smakołyki i zabrać je na miejsce występów. Taksówkami, z Rabinem Schumanem, pojechaliśmy po resztę ekipy. I tu już zaznaczł sie pewien pech taksówkowy, którego finisz nastąpił wieczorem...

Zamówiona taksówka nie zjawiła się, dopiero po interwencji, pół godziny później, podjechały samochody. Tymczasem zmarznięci przyjaciele, w deszczu i wietrze, czekali na Placu Bankowym, co chwilę dzwoniąc z pytaniem, kiedy się zjawimy... Gdy dotarliśmy do Lasek, okazało się, że to znacznie większy obszar, niż się spodziewaliśmy. Jednak szybko znaleźliśmy właściwe budynki. Mieliśmy wystąpić w Szkole Muzycznej dla podopiecznych. Piękna sala, przyjaźni ludzie, poczęstunek i rozmowa odsunęły w niepamięć poranne kłopoty z dojazdem. Po krótkiej próbie program rozpoczął się. Weszła na salę młodzież z opiekunami oraz kilku Przyjaciół Lasek.

Na powitanie na trąbce odegrano Maoz Tzur, po czym zaspiewaliśmy tę chanukową pieśń. Aby podkreślić radość spotkania, śpiewaliśmy też nasz ulubiony Psalm 133, "Hine ma tow..." Przedstawiliśmy zebranym historię Powstania Machabeuszy i istotę świętowania w czas Chanuki. Przygotowaliśmy dla młodzieży słuchowisko na podstawie bajki Singera, "Hirszełe i Chanuka". Jedynie ekspresją głosu mogliśmy wyrażać uczucia i myśli autora. Rabin Schuman wystąpił jako sen zziębniętego jelonka i pięknie zaśpiewał tańcząc przy tym. Młodzież siedziała zasłuchana, w niezwykłej ciszy. Po tym występie dwie dziewczyny zaśpiewały brawurowo portugalską piosenkę "Ochio candelicas". Widownia szybko "chwyciła" słowa i melodię refrenu i odliczanie ośmiu świeczek przerodziło się we wspólną zabawę.

Przyszedł czas zapalenia świateł chanukowych. Sześć świec po błogosławieństwie zapalił Rabin Schuman, ktory następnie odpowiadał na pytania słuchaczy. Opowiedział o Szabacie, tragicznych żydowskich przeżyciach w Europie, od średniowiecza zaczynając. Zgromadzeni dostali do rąk dreidle oraz chanukije i siedmioramienną menorę, aby móc wyczuć różnicę między tymi świecznikami. Wreszcie rozpoczęliśmy poczęstunek.

Całą grupą ustawiliśmy się do serwowania placków. Jeden zdejmował folię zabezpieczającą od wystygnięcia, drugi rozdzielał plastikowe talerzyki i widelce. Błyskawicznie nakładaliśmy placki i dżem, aby nic nie wystygło. Ponad 300 latkes z musem jabłkowym zniknęło w mgnieniu oka i myślę, że wszystkim smakowało, bo nie zostały żadne niedojedzone resztki.

Kończąc spotkanie ponownie odśpiewaliśmy Maoz Tzur, tym razem już wespół z widownią.

Żal było się rozstawać, jednak czekała nas jeszcze droga powrotna do Warszawy.

I tu wrócił nasz poranny pech:  większym samochodem odjechała jedna grupa aktorów. Zostaliśmy we czwórkę, czekając na taksówkę. Niestety, po ciemku, do drugiej strefy, jedna korporacja po drugiej odmawiała przysłania samochodu. Zdesperowani, zasięgnąwszy języka co do drogi, ruszyliśmy przez pola i las ku szosie, gdzie miał kursować autobus. Dotarliśmy w końcu, niestety, na nieoznakowanych przystankach wsiedliśmy do pojazdu oddalającego się od Warszawy. Gdy w końcu dotarliśmy do miasta, po przesiadce i problemach z biletami, byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.

Zabawne zdarzenie z drogą powrotną nie pozbawiło nas radości spotkania z młodzieżą, która dzielnie walczy z własnym losem, a przy tym okazuje żywą sympatię i zainteresowanie innym ludziom. Tak spodobała nam się zabawa z czytaniem bajki, że powtórzyliśmy występ po kolacji szabatowej dla zgromadzonych w Beit Warszawa. Zamierzamy kontakt nasz podtrzymać i przedstawić młodzieży z Lasek kolejne święta żydowskie.


Miriam-Marzena Bera

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

projekt i wykonanie by DWS
© wszystkie prawa zastrzeżone