29 sierpnia zakończyły się w Łodzi obchody 65. rocznicy likwidacji getta łódzkiego i wywiezienia jego ostatnich mieszkańców do obozu śmierci w Auschwitz, gdzie zostali wymordowani.
W latach niemieckiej okupacji istniało w Łodzi (przemianowanej rozkazem Hitlera na Litzmannstadt) drugie co do wielkości w Europie żydowskie getto. Jego mieszkańcami byli przede wszystkim Żydzi łódzcy, Żydzi z terenów obszaru Polski włączonego do Niemiec pod nazwą Warthegau oraz Żydzi przywiezieni w transportach z Niemiec, Austrii, Czech, Francji, Luksemburga. W getcie łódzkim istniał także obóz przeznaczony dla Cyganów, w którym przebywało 5000 Romów i Sinti (nikt z nich nie ocalał) z pogranicza Austrii i Węgier. Na terenie getta znajdował się również obóz dla polskich dzieci w wieku od 8 do 16 lat, pochodzących z sierocińców i zakładów wychowawczych z ziem włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa.
Żydzi zamknięci w łódzkim getcie zostali w latach 1941-1944 niemal w całości wymordowani, przede wszystkim w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem. Łódzkie getto funkcjonowało najdłużej ze wszystkich gett i jego likwidacja była ostatnim akordem w historii Holocaustu.
Przez wiele dziesięcioleci w Łodzi pamięć o ofiarach nie była obecna. Jedynym śladem istnienia getta i zagłady jego mieszkańców była samotna tablica pamiątkowa umieszczona na jednym z domów przy wjeździe na Bałucki Rynek. Nie istniały pomniki, nie wspominano o rocznicach związanych z historią getta, unikano przypominania o wkładzie Żydów w historię Łodzi. O wymordowaniu Cyganów nie wiedział nikt poza wąską grupą historyków. Nowe, powojenne pokolenia Łodzian, które rodziły się i dorastały na terenach byłego getta nie miały żadnej świadomości, że tu rozegrał się ostatni akt najokrutniejszej zbrodni w dziejach ludzkości.
Władze miasta (tu szczególną rolę należy przypisać prezydentowi Łodzi - Jerzemu Kropiwnickiemu i jego współpracownikom) zmieniają zarówno świadomość o historii Zagłady, jaka miała miejsce w Łodzi, jak i samo miasto, poprzez wpisywanie odtworzonej pamięci w jego pejzaż.
Przed kilku laty odrestaurowano stację kolejową Radegast Banhof (zbudowano ją dla „obsługi” Litzmannstadt Getto i przestała być używana, gdy Getto zlikwidowano), z której odjeżdżały transporty do obozów zagłady, przede wszystkim do Chełmna nad Nerem. Powstał tam wstrząsający, 140 metrowy Tunel Deportowanych, w którym umieszczono trzy i pół tysiąca list transportowych zawierających nazwiska ludzi wysyłanych stąd na śmierć.













