Wtorek, 25 Lipiec 2017
 

Z ostatnich dni




UFNOŚĆ AWRAHAMA

abraham_and_son_(2).jpg

Historia Abrahama i Izaaka funkcjonuje zazwyczaj w naszej kulturze jako "ofiarowanie Izaaka", podczas gdy w judaizmie określana jest mianem Akedat Jicchak, czyli "Związanie Izaaka". To nie to samo co "ofiarowanie".

Bóg nakazuje Abrahamowi złożyć swojego syna, Izaaka w ofierze. Abraham jest posłuszny. Stawia ołtarz i przygotowuje stos. Wznosi nóż nad synem. Wtedy jednak Bóg go powstrzymuje: ofiarą, która Abraham złoży na ołtarzu, ma być baran zaplątany rogami w pobliskie krzaki.

Morał: składanie ofiary z syna jest tym, czego Bóg NIE CHCE!

Tora jest pierwszym w historii ludzkości tekstem, który pokazuje Boga powstrzymującego ojca przed złożeniem ofiary z syna. Człowieka składającego ofiarę z innego człowieka.

Z dzisiejszego punktu widzenia składanie ofiary z własnego dziecka, w ogóle składanie ofiary z człowieka - jest uważane za potworne barbarzyństwo. Jednak nie zapominajmy, że mówimy o czasach, od których minęły ponad 3000 lat! Składanie ofiar z ludzi właśnie dzięki Torze i jej zasadom etycznym wydaje nam się dziś totalnie niemoralne.
A przecież w tamtych czasach było zjawiskiem nierzadkim, a może nawet powszechnym.
Abraham pewnie o tym wiedział. Zapewne miał świadomość, że jego sąsiedzi składają ofiary z ludzi, także z własnych dzieci.

Tora wspomina przecież, że nawet później, kilkaset lat po Abrahamie:

"Kiedy król Moabu ujrzał, że nie może sprostać bitwie, wziął ze sobą siedmiuset mężów dobywających miecza, aby przebić się do króla Edomu, lecz nie zdołał. Wtedy wziął syna swego pierworodnego, który miał po nim panować, i złożył go jako ofiarę całopalną na murze. Wówczas wielkie oburzenie ogarnęło Izraelitów, tak iż odeszli od niego i wrócili do swojego kraju." (Księga Królewska II, 3: 26,27)

Składanie ofiar z ludzi zastali konkwistadorzy w Ameryce Południowej jeszcze 2500 lat po czasach Abrahama.

Tora wyraźnie przeciwstawia się poświęcaniu ludzi, składaniu z nich ofiar.

Historia Izaaka i Abrahama pokazuje wolę Boga, który po to każe wędrować ojcu i synowi trzy dni przez pustynię do miejsca, gdzie później zbudowane zostały I i II Swiątynia Jerozolimska (i gdzie, przez cały okres istnienia Światyń, składano ofiary ze zwierząt) - po to, aby poddać próbie wiarę Abrahama, ale TAKŻE właśnie po to, aby mu powiedzieć jak najdobitniej: NIE CHCĘ ofiary z syna! Nie chcę ofiary z ludzi!

Później Tora powtarza to zalecenie w formie przykazań:

"Nie bedziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie bedziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Bóg! " (Księga Kapłańska, 18:21)

oraz

"Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary" (Księga Powtórzonego Prawa 18:10)

"Okrutny Bóg polecający ojcu zamordowanie syna" - jest odczytaniem dzisiejszym, całkowicie osadzonym w naszym świecie etycznym, w którym domaganie się poświęcenia życia dziecka jest niewyobrażalnym okrucieństwem - a więc jest odczytaniem BŁĘDNYM, a co najmniej niepełnym.

Gdy uwzględnimy jednak kontekst ówczesnej epoki - zobaczymy głębszy i prawdziwy sens tej opowieści: pojawi się w niej wówczas moralny Bóg, który raz na zawsze ZAKAZUJE składania ofiary z człowieka.

2.
Mówiliśmy o "związaniu Izaaka". Była to próba wiary Abrahama zakończona moralnym przesłaniem: nie wolno składać człowieka w ofierze!

Jednak opowieść ta ma _drugie dno_.

Bo powstaje pytanie: dlaczego Awraham ani nie oponował, gdy Bóg kazał mu złożyć w ofierze jedynego syna, ani nawet nie zapytał "DLACZEGO!?"
Przecież gdy chodzio o życie obcych mu ludzi, w dodatku grzeszników, przed zagładą Sodomy mówił do Boga:

"Byłoby niegodnie Ciebie zrobienie takiej rzeczy! Żeby zabić sprawiedliwego z grzesznikiem! Byłoby niegodne Ciebie! Czy Sędzia całego świata nie osądzi sprawiedliwie?!" (Księga Rodzaju 18:25)
Dlaczego Abraham, który spierał się z Bogiem - używając argumentów etycznych - o życie obcych mu mieszkańców Sodomy, ani jednym słowem nie poddał w wątpliwość nakazu zamordowania własnego syna i milczał !?

Opowieść o Abrahamie podlega w powszechnym rozumieniu jeszcze jednemu błędowi interpretacyjnemu. Uważa się bowiem, że wierność Bogu, jaką przejawiał Abraham, polegała na tym, że był gotów w jej imię ZAMORDOWAĆ WŁASNE DZIECKO.

Nie! Wcale nie tak!

Wierność i ufność polegała na czymś całkiem innym: na tym, że WIERZYŁ, IŻ TO SIĘ NIE STANIE.

Już średniowieczni interpretatorzy Tory (Raszi) zauważyli, że Abraham powiedział do sług w liczbie mnogiej "WRÓCIMY" (Bereszit 22:5), gdy prowadził Izaaka na górę Morija. W Torze nic nie jest przypadkowe: jeśli Awraham mówi, że "WRÓCIMY", gdy odchodzi z synem, aby go złożyć w ofierze, oznacza to, że jest wewnętrznie PRZEKONANY, iż moralny Bóg nie dopuści do niesprawiedliwości.
I miał rację, wierząc w sprawiedliwość Boga. Bóg nie dopuścił do morderstwa i Awraham z Izaakiem WRÓCILI.

Bóg wystawił Abrahama na próbę, ale nie była to - jak sądzi się powszechnie - próba bezwolnego poddania się rozkazowi Boga, lecz próba UFNOŚCI w SPRAWIEDLIWOŚĆ Boga.
Jednocześnie Abraham - poddając się poleceniu Boga - co najmniej w równym stopniu poddawał próbie Boga - Jego poczucie sprawiedliwości.

Będąc wystawianym na próbę, sam wystawiał Boga na próbę. Zadawał Mu pytanie swoim milczeniem i swoim posłuszeństwem.

Abraham okazał się wierny i ufny, że Bóg nie dopuści do tego, bo pozbawił życia Izaaka. I tak się stało: Bóg nie dopuścił do zbrodni. Okazał się Bogiem sprawiedliwym. I to jest najważniejszy morał tej historii.

Aktualności


Nowe Projekty


Ostatnie pytania


Nowe artykuły

Lombard Bytom Ruda Śląska Skup złota