Znajdujemy mocne argumenty po obu stronach sporu, ale według nas te - popierające istnienie Boga - są silniejsze od argumentów ateistycznych.
Parafrazując argument Miltona Steinberga: wierzący w Boga musi rozliczyć się z jednej sprawy - istnienia Zła; jednak ateista musi rozliczyć się z istnienia całej reszty.
Problem Zła jest najtrudniejszym i kłopotliwym wyzwaniem dla religii i każdy, kto popiera światopogląd religijny musi się z nim bez przerwy zmagać. Jednak nim na to odpowiemy, pozwólcie, że sprzeciwimy się używając steinbergowego wyzwania do niewierzącego: jeśli Bóg nie istnieje, jak rozliczysz się z istnienia całego Dobra w świecie? Z sumienia i ze świadomości? Inteligencji? Emocji? Miłości? Praw naturalnych? Z naszego poczucia celowości świata? Z całej kreacji? Z samego pojęcia uniwersalnego Dobra i Zła?
Ci z nas, którzy potwierdzają istnienie Boga, uważają te niefizykalne istnienia za produkt wyższego niefizykalnego źródła - Boga. Jak ateista może rozliczyć się z tych zjawisk? Ogólnie, ateista wyjaśni, że rozwinęły się one poprzez zbiegi okoliczności, jak przypadkowe połączenia gazów i cząsteczek. W rzeczywistości wszystko, według ateisty, rozwinęło się przez przypadek.
[ Nawet jeśli ateista twierdzi, że nie ma on dokładnych sposobów na wytłumaczenie tych zjawisk, ale któregoś dnia nauka dostarczy odpowiedzi, w dalszym ciągu przypisuje on wszystko przypadkowi, ponieważ utrzymuje, że bezosobowe, przypadkowe siły stanowią pierwotną przyczynę dobra, przyjemności, świadomości, inteligencji itd. Nie ma wątpliwości, że nauka dostarczy nam więcej informacji, ale nauka opisuje wyłącznie procesy, a procesy nie mają związku z pytaniem o to, kto czy co za nimi stoi, albo w jakim celu one i - ogólnie - życie istnieją.]
Przyznajemy, że piękno, miłość, sztuka, inteligencja, świadomość, sumienie, prawa naturalne, skomplikowane działania komórek, przenikające poczucie sensu, pojęcie uniwersalnej sprawiedliwości i moralności i cała kreacja - mogłyby wynikać z nieożywionych przypadków. Jednak, jakkolwiek jest to możliwe, logika i rozum (nie wspominając o naszych religijnych naturach) zmuszają nas aby nie uznać tego za prawdopodobne. Projekt sugeruje nam Projektanta. Prawo - Prawodawcę, stworzenie - Stworzyciela, inteligencja - Źródło inteligencji, sumienie - Boga.
Istnieją dwa sposoby wyjaśniające kreację: że wszystko powstaje z trafu i przypadku, albo że z projektu i celowości. Wybór jest pomiędzy sensem i nonsensem. Jeżeli Boga nie ma, nie można mówić o sensie życia, albo o Dobru i Złu, ani o ostatecznym celu. Wszystko to, jak zauważyliśmy, byłoby zaledwie złudzeniem stworzonym przez nasze umysły, aby zaprzeczyć temu, że wszystko jest anarchiczne i bezsensowne.
Jednak w momencie gdy potwierdzisz, że te niefizykalne aspekty życia posiadają wymiar obiektywny, potwierdzasz logicznie istnienie Boga. Bo z jakiego innego źródła mogłyby się czerpać te niefizykalne zjawiska? Gazy i aminokwasy nie posiadają prawdy, celu, dobra lub zła.
Jak pisał Milton Steinberg: "Oto więc intelektualny powód wiary w Boga: jakkolwiek wiara ta nie jest wolna od wątpliwości, wyróżnia się zdecydowanie jako najlepsze rozwiązanie zagadki wszechświata".
Istnieje jednak inna zagadka, która daje się najlepiej wyjaśnić obecnością Boga: istnienie i oddziaływanie Żydów. Historia, przetrwanie i - najbardziej tajemniczy - wpływ Żydów na historię, nie mogą być wyjaśnione przy użyciu kryteriów stosowanych wobec losu innych narodów.
Po pierwsze, to wyjątkowość przetrwania Żydów jako odmiennego narodu. Z całego świata tylko Żydzi przetrwali prawie 4 tysiące lat zachowując nienaruszoną kulturę.Tylko Żydzi doświadczyli dwukrotnego zniszczenia ich ojczyny, rozproszenia po całym świecie i bezdomności przez 2 tysiące lat. Znosili nienawiść, gdziekolwiek żyli, doznali najbardziej systematycznej w historii próby wyniszczenia całego narodu (poza Cyganami) i wygnani zostali z prawie każdego państwa, w którym przebywali. A przecież Żydzi wciąż istnieją, ucząc się o swoich przodkach, którzy żyli około 1600 lat p.n.e., posiadając tę samą ojczyznę, jak w roku 1000 p.n.e, używając tego samego języka, co ich przodkowie 3 tysiące lat temu i czcząc tego samego Boga.
Tajemnica żydowskiego przetrwania zastanawiała prawie wszystkich światowych historyków i filozofów społecznych. Z pośród tych ostatnich Mark Twain wyraził to najzwięźlej:
"Egipcjanie, Babilończycy i Persowie powstali, wypełnili planetę dźwiękiem i wspaniałością, później rozpłynęli się w snach i zniknęli; Grecy i Rzymianie przyszli po nich, sprawili ogromny hałas i nie ma ich; inne ludy wzrosły i trzymały swoją pochodnię wysoko przez jakiś czas, ale się wypaliła i teraz siedzą w półmroku lub zniknęły. Żyd widział ich wszystkich, zwyciężył ich wszystkich i jest dziś tym, czym był zawsze, nie pokazując po sobie ani dekadencji, ani niemocy wieku, ani zmęczenia, ani zwolnienia swojej energii, ani znudzenia swojego pobudzonego i agresywnego umysłu. Wszystko jest śmiertelne poza Żydem: wszystkie moce przemijają, ale on trwa. Co jest tajemnicą jego nieśmiertelności?"
Dla Żyda "tajemnicą jego nieśmiertelności" jest - oczywiście - boski element w żydowskiej historii.
Ale w przerwaniu Żydów jest coś bardziej zdumiewającego i wzbudzającego podziw. Jest to wpływ, jaki mieli Żydzi na ludzkość. Mała grupa nieogładzonych i bezdomnych niewolników dała światu Boga, etyczny monoteizm, ideę uniwersalnej odpowiedzialności moralnej, pojęcie ludzkiej świętości (stworzenie człowieka "na obraz Boga"), ideę postępu (historia linearna w opozycji do cyklicznej)*, mesjanizm, Proroków, Biblię i Dekalog. Bez Żydów nie byłoby chrześcijaństwa, islamu, marksizmu, socjalizmu, humanizmu. Nic dziwnego, że nienawidzący Żydów bez przerwy mówią o żydowskim światowym spisku.
Największe potęgi świata zawsze sprawiały wrażenie, że mają obsesję na punkcie narodu liczebnie nieistotnego. Rzymianie, Kościół, naziści, świat komunistyczny, świat muzułmański i Organizacja Narodów Zjednoczonych - każde z nich przez długi czas było zajęte Żydami. Do dziś naród, który liczy w przybliżeniu 14 milionów w świecie ponad sześciu miliardów ludzi, czyli mniej niż trzech Żydów na każdy tysiąc mieszkańców Ziemi, pozostaje w centrum światowych wydarzeń.
Dla Żyda, przyczyna żydowskiego wpływu na ludzkość była zawsze jasna. Żyd nie jest w sposób wrodzony odmienny od jakiegokolwiek innego człowieka i każdy inny człowiek może stać się Żydem. Dlatego więc wyjaśnienie żydowskiego wpływu na świat nie może być znalezione w samych Żydach, ale w judaizmie. Coś innego musi grać rolę w historii żydowskiej i w żydowskim oddziaływaniu na historię świata: coś ponadhistorycznego - może Bóg? Kiedy ktoś zaczyna w pełni doceniać wyjątkowość ideału monoteistycznego, jego spontaniczne pojawienie się w umysłach ludzkich - w jednym momencie, wśród jednego narodu - i radykalnie wyjątkowy wpływ judaizmu na świat, dochodzi do wniosku, że albo nadludzkie istoty albo Bóg były inicjatorami judaizmu i monoteizmu etycznego. Bóg wydaje się znacznie bardziej wiarygodny.
* "Judaizm wyparł cykliczne widzenie historii podtrzymywane przez wszystkie antyczne narody i stwierdził, że historia jest sensownym procesem prowadzącym do stopniowego doskonalenia się ludzkości. To było źródło zachodniej wiary w postęp..." (Henry Bamford Parkes, The Divine Order: Western Culture In the Middle Ages and the Renaissance, New York: Alfred A. Knopf, 1969, p.14)
(Fragment książki "The Nine Questions People Ask About Judaism", opublikowanej przez Wydawnictwo Simon&Schuster)
Kliknij: Część druga


